
2016 Austria Joga i rowery Podróże Świat
Donauradweg – w czwartym dniu wita mnie Melk
Donauradweg – Naddunajska trasa rowerowa – tylko z pozoru wygląda na monotonną. Mijane po drodze miasteczka i oszałamiająca pięknem przyroda nie pozwalają na nudę.
Jak zorganizować wyprawę rowerową wzdłuż Dunaju
Przydatne informacje o trasie z Pasawy do Wiednia i organizacji rowerowego wyjazdu znajdziesz w artykule Donauradweg – przed wyruszeniem na trasę.
Czwarty dzień: z Bad Kreuzen (obok Grein) do Melk – 65 km
W strugach deszczu.Początek dnia dość kiepski, nadal leje! Wyczekiwany od wczoraj pięcio -kilometrowy zjazd nie dał mi wiele radości – zalana twarz i zerowa widoczność. Ale na początku trasy – pewnie na zachętę – słońce wyszło na dwie minuty. Na zrobienie zdjęcia!
W Grein jeszcze rzut oka na ładny ryneczek z ratuszem i gablotę z lodami -zakończone maleńką pokusą – i wyruszam drogę.
Na południową stronę rzeki można przeprawić się łódeczką albo nadłożyć trochę drogi i przejechać mostem.
Rozgrzewka od rana mile widziana, więc decyzja może być tylko jedna – most! Świetnie się jedzie, bo i pada coraz mniej. Co rusz spotykam poznanych w poprzednich dniach rowerzystów. Pozdrawiamy się wzajemnie życząc miłego dnia, tym bardziej, że dzień zrobił się rześki i słoneczny.
Mijane, urokliwe miasteczko Persenbeug zaprasza na lunch.
Nie mogę pominąć miejscowości, której nazwa tak jakoś zauroczyła mnie już na początku wyprawy w czasie analizowania trasy przejazdu – to Ybbs (i be be es – wymowa stosowana przeze mnie, bo…brzmi melodyjnie).
Morderczy podjazd do Sankturium
Sanktuarium „Maria Taferl” zostało na następne wakacje. Z poziomu miasteczka Marbach an der Donau „wspinaczka ” do sanktuarium Maria Taferl nie wygląda specjalnie groźnie.
Niestety, po przejechaniu kilkuset metrów wymiękłam – zbyt ostry podjazd. W nagrodę zafundowałam sobie szalony zjazd.
Tak więc do odwiedzenia w przyszłości pozostawiłam sobie jedno z najważniejszych austriackich sanktuariów maryjnych. Dla austriackich katolików mająca takie znaczenie jak dla nas Jasna Góra.
Podobno oszałamiające wrażenie robi ten wzniesiony 1660 roku kompleks, którego serce stanowi monumentalna, wczesnobarokowa bazylika pod wezwaniem „Matki Bożej Bolesnej”.
Dopisek sierpień 2016. Dotarłam – tym razem samochodem – i odwiedziłam sanktuarium Maria Taferl – szczegóły z klasztoru oraz z „odkrycia” nieco mniej znanej Wenus znajdziesz w artykule Maria Taferl i Wenus.
Och, jak cudownie pedałować znowu wzdłuż Dunaju – północnym brzegiem aż do Klein-Pöchlarn. Który to już raz przechodząc przez elektrownie i gapiąc się na śluzujące statki zmieniam brzeg?
Dziwny jest ten dzisiejszy dzień. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zmiana brzegu równa się zmianie pogody. Zaczyna się prawdziwa ulewa i w strugach deszcze docieram do Melk.
Melk – inspiracja mojej wyprawy
To właśnie za sprawą oglądanego z autostrady potężnego „zamczyska” narodził się pomysł wakacji rowerem wzdłuż Dunaju. Bo do tej pory traktowałam Austrię jako tranzytowy – za wyjątkiem wyjazdów na narty i górskich wędrówek.
Wieczorny spacer po starówce w Melk zadziwia mnie niesamowitą ciszą i… brakiem turystów. Okazuje się, że życie kwitnie w knajpkach i na starówce w godzinach pływania „Białej floty dunajskiej”, a po odpłynięciu ostatniego statku życie w miasteczku zamiera.
Szczegółowe informacje o Białej Flocie znajdziesz w artykule Statkiem po Dunaju
Biała Flota na Dunaju
Od kwietnia do października oferowane są codzienne rejsy po Dunaju przez dolinę Wachau pomiędzy miejscowościami Melk i Krems. Dla spragnionych spędzenia kilku dni na statku, firmy żeglugowe proponują rejsy pomiędzy Wiedniem, Budapesztem, Bratysławą i Pasawą. Połączone z z postojami w ciekawych miejscach i ich zwiedzaniem.
Uliczki przyjemne, otoczone zadbanymi kamieniczkami, ale to nie one przyciągają wzrok. Mając nad głową ogromną budowlę – Opactwo Benedyktynów (Stift Melk), warto podnosić głowę i podziwiać perełkę architektury z każdej strony.
Pokryte patyną czasu mury obronne wzniesione w XI wieku w miejscu dawnej twierdzy, otaczają przecudnej (podobno) urody barokowy klasztor.
Jako, że następne wakacje najlepiej planuje mi się, gdy jeszcze nie wróciłam z poprzednich, zapadła decyzja: w sierpniu jadąc do Chorwacji zatrzymam się tutaj, aby położyć „wisienkę na torcie” i wpadając na dłużej do znanego już w 831 roku jako „Medilica” Melk.
Ślad Habsburgów:
Zamek Artstetten (15 km przed Melk) jest miejscem spoczynku zamordowanego w 1914 roku Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego żony Zofii von Chotek
Dopisek sierpień 2016.Zmierzając do Chorwacji nie tylko zwiedziłam Melk, ale i poznałam miłosną, niestety tragicznie zakończoną historię z cesarskiego dworu w Artstetten.
Po krótkim spacerze uśpionymi uliczkami urokliwego Melk, nadszedł czas na mój odpoczynek. Jutro czeka mnie najdłuższy odcinek do przejechania.
Hotel w Melk
Zatrzymałam się w Hotelu Wachau. Rodzinny, czterogwiazdkowy hotel, urządzony w stylu typowym dla tradycyjnej rezydencji wiejskiej. Położony nieco za miastem – to na minus, ale za to ze znakomitą kuchnią – ogromny plus. A że jeździmy na rowerach, to mała odległość od centrum nie jest zbytnim problemem. Polecam na nocleg w Melk.
Wzdłuż Dunaju – od Pasawy do Wiednia: dzień po dniu
Przejedź ze mną całą trasę Donauradweg dzień po dniu. Kliknij w linki poniżej, aby zobaczyć relacje z poszczególnych dni:
Trasa Naddunajska – niezbędne informacje
start z Passau – pierwszy dzień
docieram do Linz – w drugim dniu
Enns najstarsze miasto w Austrii – w trzecim dniu
potęga opactwa w Melk – w czwartym dniu
piękno Doliny Wachau – w piątym dniu
ostatni etap do Wiednia – szósty dzień
rowerem w Austrii – przydatne informacje
Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂
źródło:Wikipedia
Booking.com
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!
Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!








