Zajrzysz do tych miejsc na Gran Canarii i nie pożałujesz

3
1689
kierunkowskazy na gran Canarii

Zachwycający krajobraz i łagodny klimat panujący na Gran Canarii zachęcają do jej zwiedzania.

Przemieszczając się z jednego krańca na drugi, mamy wrażenie wędrowania po dużym kontynencie. Tak różnorodne widoki spotkamy po drodze. 

port jachtowy w zatoczce na morzu
Leniwe wybrzeże

Porzucam leniwe wybrzeże

Czas na zwiedzanie wyspy. Pierwszego dnia zdecydowałam się na wyjazd busem z kierowcą, ale można też oczywiście wypożyczyć samochód.

Kierunek interior, przez Wąwóz Mogan (Barranco de Mogan), szlakiem zapór, przez Tejeda, aż do wschodniego wybrzeża.

Już za moją miejscowością droga nieźle pnie się w górę. Mijając po lewej stronie Puerto Mogan i wzgórza usiane hotelami, mocno krętą drogą dojeżdżam do Mogan.

Sławnego dzięki nietypowym rzeźbom – kilkumetrowe artykuły codziennego użytku, znalazły swoje miejsce tuż przy drodze. Zaparzasz kawę i zaraz obok masz filiżankę. I dzban z zimną wodą!.

rzeźby dzbanka i ekspresu do kawy
Zaproszenie na kawę

Po prawej stronie mijam mocno niebieski budynek policji.

Jak mówią miejscowi, ostro niebieski pozwala policjantom … łatwiej znaleźć drogę powrotną do siedziby!

niebieski budynek policji
Niebiańska niebieskość budynku policji

Tęcza na skałach

Zadziwiające wielkie, pozbawione roślinności tereny, są udziałem „czynnika ludzkiego”. Powstały „dzięki” pracownikowi leśnemu. Ponieważ groziło mu zwolnienie z pracy, więc… podpalił las.

Mimo, że wykazał się później wielkim męstwem w gaszeniu pożaru, to jego podstęp odkryto. Nie udało mu się zachować pracy, a spaleniu uległo ponad 10 % terenu za Mogan. Obecnie przyroda już regeneruje się.

I tak podziwiając dzikość przyrody, docieram do Fuente de Los Azulejos  (Tęczowe skały). Ten cud natury powstał wskutek procesów hydrowulkanicznych, który stworzyły skały, mieniące się niczym tęczowa flaga błękitem, miedzią i żółcią.

Zaiste niezwykły to widok! Warto zatrzymać się chwilkę na poboczu, aby z bliska podziwiać ten cud natury, jednocześnie jednak zachowując  ostrożność, bo przecież tutaj zakręt za zakrętem!

tęczowe skały na Gran Canarii
Tęcza – tym razem na skałach

Dalsza droga obfitująca w zakręty, przepaście i widoki prowadzi mnie w coraz bardziej malownicze tereny.

Mijam poszarpane rdzawe masywy pochodzenia wulkanicznego, poprzecinane głębokimi wąwozami. Porosły je smukłe palmy, pokręcony niczym pęki zielonych węży wilczomlecze kanaryjskie, czy wszechobecne trawy, które zachwaszczają wyspę.

Widoczki z drogi

Banany be, bo zbyt małe

W okolicach El Pinillo po obu stronach drogi widać plantacje bananów. Mniejsze niż znamy, ale znacznie smaczniejsze. Może dlatego, że dojrzewają dłużej i w dodatku w naturalnym środowisku.

W Europie nie można ich kupić, bo nie spełniają norm – są za małe i nie wytrzymują podróży.Tutaj jednak mogę się nimi objadać do woli – najlepsze są pieczone, polane sosem bienmesabe  – słodką  masą na bazie migdałów, cukru, żółtek i miodu. Magia pychoty!

plantacja bananów przykryta siatką
Plantacja bananów

Trochę dziwi siatka na polach uprawnych, ale za chwilę wszystko się wyjaśnia. Zakłada się ją, aby ochronić rośliny przed palącym słońcem, mocnym wiatrem i zatrzymać wilgotność, której bananowe drzewo bardzo potrzebuje – codziennie „bananowiec” musi mieć 20 litrów wody.

Takie drzewo rośnie  około 2 o 2,5 roku, spełnia swoją rolę rodząc jeden raz. I robi miejsce na nowe sadzonki!

banany małe zielone i sery
Banany i sery – zestaw obowiązkowy

Potęga wody

Nasz busik zjeżdża w dół i jedziemy wyschniętym korytem rzeki. Na mapie wyspy nie znajdziemy jednak zaznaczonej żadnej rzeki.

Rzeki tworzą się okresowo, po opadach, które są tutaj niejednokrotnie bardzo groźne – powodują powstanie rzek płynących głębokimi korytami z ogromną siłą, które spadając w dół niejednokrotnie ściągają ze sobą zwały ziemi ze stoków.

palma na tle skalistych gór
W niektórych regionach nawet roślinom jest ciężko zakorzenić się

Tak też się stało na drodze, która jedziemy –  jesienią 2015 z powodu osuwisk została czasowo zamknięta.

I tak przedzieramy się przez góry – serpentynami raz w górę, raz w dół. Przyjęta jest zasada, aby przed zakrętem zatrąbić. I wchodzić w zakręty wolno, trzymając się brzegu drogi. Bo jest co prawda jest urokliwie, ale też niebezpiecznie.

kręta droga w górach
Zakręt, przepaść, zakręt, przepaść – taka monotonia drogi

Urocza i tajemnicza Passiflora

Klimat wyspy jest przyjazny dla ludzi, ale jeszcze bardziej dla roślinności. Świetnie ma się tutaj rosnąca jako pnącze Passiflora Męczennica. Bardziej znana jako Marakuja.

Smak tego dostępnego i w naszych sklepach owocu jest niezwykły: słodko – kwaśny, o lekko galaretowatym miąższu. Świetnie sprawdza się jako dodatek do naturalnego jogurtu – co zresztą przetestowałam na śniadaniu.

kwiat i owoc passiflory
Zachwycający kwiat w towarzystwie owocu

Kwiat passiflory zwany także Kwiatem Męki Pańskiej lub Męczennicą.Poszczególne elementy kwiatu można skojarzyć z symbolami Męki Pańskiej: korona cierniowa, młoty, gwoździe, lance i sznury. Pochodzenie oryginalnej nazwy też jest ciekawe: passio – cierpienie i flos – kwiat.

Kwiat nie tylko ponętny, ale posiada także właściwości lecznicze. Jest dodawana jako składnik kremów. W przeszłości amerykańscy Indianie stosowali ją jako środek wyciszający, uspokajający, przeciwbólowy i przeciwkaszlowy. Współczesne badania amerykańskich uczonych potwierdzają tą teorię: obniża ciśnienie, zmniejsza uczucie niepokoju, zwalcza astmę, spowalnia efekty starzenia.

Marakuja rosnąca jako żywopłot
Marakuja rosnąca jako żywopłot

Jedna barwi, druga truje

Szczęście „pogodowe” mnie nie opuszcza. Podczas postoju w górach nadal cieszę się  słoneczną pogodą i mogę  pooddychać świeżym powietrzem.

Często jednak tutaj górach – a wysokość niezła bo około 1000 m n p m – są chmury, mżawka i deszcz. Nawet wówczas, gdy na turystycznym południu jest słonecznie.

A wokół mnie – las opuncji. Gestykulowanie, nie mówiąc o oddalaniu się na stronę – raczej nie jest wskazane! Warto jednak ostrożnie podejść do rośliny, żeby „spotkać się” z małym owadem – to pluskwiak, którego samica ma niezwykłe właściwości.

Od dawna kobiety wykorzystywały zawarty w nich czerwony barwnik zwany koszenilą (kwas karminowy) do barwienia ubrań i przyozdabiania ciała.

Koszenila jest jednym z nielicznych rozpuszczalnych w wodzie naturalnych barwników, które nie ulegają degradacji z upływem czasu. Jej właściwości są niezwykłe: jest nie tylko najbardziej odporną substancją – spośród wszystkich naturalnych barwników – na działanie światła i temperatury, ale i bardziej trwałą niż niejedne barwniki syntetyczne.

Ostatnio koszenila również wraca do łaski jako naturalny, zdrowy barwnik. Moja mania czytania opakowań pozwoliła mi odkryć koszenilę w … kisielu.

Sprawdziłam – barwi bardzo skutecznie. Dłoń, na której roztarłam pluskwiaka, przez wiele godzin pozostaje zabarwiona – pomimo kilkukrotnego mycia wodą z mydłem.

To kropelka z jednego owada – aby uzyskać kilogram barwnika, potrzeba do tego ponad 150 tysięcy owadów!

owad na opuncji
Pluskwiak  na opuncji
mały owad na ręce
Owad w całej okazałości
Ręka zabarwiona na kilka godzin
Ręka zabarwiona na kilka godzin

Na pożyteczne owady spogląda z zazdrością „zza płotu” wilczomlecz kanaryjski. W przeszłości pożądany, teraz niedoceniany!

Wieki temu, aborygeni wykorzystywali trujące mleczko tej rośliny do polowań na ryby. Po odpływach wpuszczali je do zatok. Wtedy podtrute ryby bez problemu „odławiali”.

Opuncja kłuje, wilczomlecz zatruwa – natura kryje wiele niespodzianek.

roślina rosnąca na skale
Czy jego „pięć minut” naprawdę minęło?

Udział sosny w gospodarce wodnej

Jadąc dalej w górę mijamy raz po prawej, raz po lewej zbiorniki wodne. Są to sztuczne zapory i jeziora – niektóre wybudowane jeszcze za czasów Franco – aby zapewnić pobliskim terenom uprawnym nawadnianie.

Pomimo, że budowano je bez użycia cementu, tylko z gliny i kamienia, z powodzeniem służą do dnia dzisiejszego. Wodę na Gran Canarii kupuje się na „na godziny” – za godzinę czerpania wody opłata wynosi od 35 do 45 Euro.

Na wyspie jest także dużo podziemnych galwanicznych zbiorników, skąd czerpie się wodę do picia. W uzyskaniu wody bardzo pomocne są … kanaryjskie sosny.

gałąź sosny
Magiczna sosna z bliska

Rosną na wszelkiego rodzaju podłożach, tworząc rozbudowany system korzeniowy w poszukiwaniu wody i substancji odżywczych.

Potrafią także – dzięki porowatym igłom – wyłapywać wilgoć z powietrza – bardzo pomocne są gęste mgły, które często zalegają w tej części wyspy. Woda ta spływa do korzeni i magazynowana jest w zbiornikach ( także w naturalnych), skąd ludzie – budując wodociągi – dostarczają ją do swoich domostw.

A skoro o tej niezwykłej sośnie mowa, to ma jeszcze inne właściwości. Pień ma dwa rodzaje drewna: miękki zewnętrzny i mocno żywiczny, twardy wewnętrzny. Tak twardy i wytrzymały, że aż całkowicie odporny na korniki. W przeszłości był używany jako niezwykle cenny budulec części statków i budynków.

I ta twarda część sosny czyni ją prawie niepalną. Albowiem, nawet gdy w czasie pożaru drzewo straci wszystkie gałęzie i igły, to po kilku miesiącach z pnia wyrastają nowe gałęzie i sosna odradza się do dalszego życia.

zapora wodna wśród gór
Jedna z licznych zapór
tama wodna w górach
Zdarza się – chociaż coraz rzadziej – że woda sięga od górę tamy

Oprócz dużych zapór, prawie przy każdym domostwie znajduje się zbiornik na wodę. Bo woda na wyspie jest dużym problemem..

Włócząc się po wyspie zauważam miejsca oznaczone El Calero – także wokół niektórych zapór na przykład Las Niña. Są to wyznaczone miejsca do biwakowania, gdzie często można także grillować.

Uwaga! grillowanie jest zabronione w miesiącach letnich.

Choroba wysokogórska

Kluczymy wśród gór, drogami  – mam wrażenie – coraz bardziej krętymi. O przepaściach nie wspominając!!

Ponieważ przemieszczamy się z wysokości od poziomu morza aż do prawie 2000 m n.p.m, można poczuć lekkie objawy choroby wysokogórskiej jak na przykład: bóle lub zawroty głowy, zmęczenie. Póki co czuję się dobrze, a lekkie oszołomienie jest raczej spowodowane niekończącymi się zakrętami i widokami.

W oddali pojawia się widok na dwie charakterystyczne na wyspie formacje skalne – bazaltowe monolity :

  1. Roque Nublo (1813 m n.p.m) –  jako, że często znajduje się w chmurach, jest także zwaną „skałą mgieł”.

Powstała w wyniku erupcji wulkanu i prawdopodobnie miała wysokość około 3000 m n.p.m. Obecny wygląd skała i jej otoczenie zawdzięczają procesom erozji.

Obok Roque Nublo widać mniejszą skałę El Fraile ( hiszp. zakonnik) – jej kształt przypomina modlącego się mnicha patrzącego na Nublo.

dwie skały na wzniesieniu
I tak w swoim towarzystwie od wieków

2. Roque Bentayga (1404 m n.p.m) przypominająca z kolei kamienny drapacz chmur. Roque Bentayga było uważane przez tubylców za miejsce święte. U stóp góry, w specjalnie wykutym miejscu, mieszkańcy składali ofiary i sprawowali obrzędy ofiarne.

góry lekko zamglone
Bentayga majaczy w tyle

Skoro jestem w temacie gór, warto wspomnieć o najwyższej górze Gran Canarii  – Pico de las Nieves (1949 m n.p.m), czyli „Szczyt Śniegu”.

Ciekawsza jednak jest jej druga, mająca ugruntowanie historyczne, nazwa: ”Pozo de las Nieves”, czyli „Studnia Śniegu”. Wiosną zwożono ze jej stoków śnieg i zakopywano w głębokich dołach, aby jak najdłużej w ciepłych miesiącach mógł służyć najpierw do celów medycznych, a później także do produkcji lodów.

Naturalna klimatyzacja w jaskini

Starcy, szlachetnie urodzeni oraz królowie zamieszkują jaskinie, żeby w zimie cieszyć się ciepłym zgromadzonym w ziemi, a w lecie orzeźwiać świeżością, która ucieka tam przed gorącym promieniami.

Tak w XVI wieku opisywał zalety mikroklimatu domów w skałach włoski architekt Leonard Torriani.

Jadąc w kierunku Artenary – najwyżej położonej miejscowości na wyspie  (1200 m n.p.m. ) mijamy liczne wioski z Casas Cuevas (domami – jaskiniami).Większość z nich jest wykorzystywana jako domy mieszkalne.

W pełni wyposażone w sprzęt AGD i TV, służą jako domy weekendowe oraz są w ofercie firm turystycznych, jako apartamenty do wynajęcia. Nocując w casas cuevas można przekonać się jak mieszka się domu wydrążonym w wulkanicznej skale.

Widoczne przy domach drabiny nie są ozdobami – to schody do domów. Używane do dzisiaj, bez alternatywnej drogi. Ciekawa jestem jak wnieść tam zakupy i bagaże?

Drabina -zamiast schodów - do wejścia do domu
Drabina -zamiast schodów – do wejścia do domu

Niektóre z Casa – Cueva w ostatnich latach zaadaptowano na obory dla zwierząt – niech też zażyją luksusu klimatyzacji!

Ps. Zwiedzając Andaluzję, miałam sposobność zamieszkać w takim „domu”. Nie wchodziłam do niego co prawda po drabinie, ale samochód musiał zostać daleko w daleko. Przenieś się ze mną do Granady w Andaluzji i zobacz jak się mieszka w jaskini ⇒ Granada w Andaluzji.

domy wbudowane w skałę
Wrażeni, jakby skały miażdżyły dom

Artenara – osiągnięta po tysiącach zakrętów

Wąziutka droga, zakręty, przepaście, barierki (będące tylko z nazwy), przepaście, zakręty, zakręty …

I oto ona: Artenara – mała, kolorowa i niezwykle urokliwa wioska – kryje w sobie wykutą w skale kapliczkę Santuario de la Virgen de la Cuevita.

droga kręta górska
Droga w mieście

W maleńkiej, pochodzącej z  XVIII wieku kapliczce jest tylko miejsce na ołtarz, ambonę i konfesjonał i obraz. Otoczony wielkim kultem na całej wyspie, ma swoje święto w ostatnią niedzielę sierpnia, kiedy to hucznie obchodzi się „Święta Matki Boskiej z Groty”.

Figura jest niesiona przez wieś przy dźwiękach orkiestry dętej, z udziałem wojskowych i cywilnych dostojników, do kościoła, gdzie przez tydzień mieszkańcy składają jej hołd i przynoszą ofiary.

Jako że jest na wyspie uznawana za patronkę rowerzystów, również cykliści składają jej ofiary. Ba, na wąskich, krętych, ledwo mieszczących trzy rowery drogach, odbywa się wyścig kolarski ku Jej czci.

Jak tutaj mieści się cały peleton? Niepojęte!

droga w górach a na niej rowerzysta
Na zdjęciu droga wygląda na szeroką

W tygodniu fiesty widzowie bawią się, oglądając występy folklorystyczne, po zmroku zaś pokazy sztucznych ogni.

Wieczorem natomiast wszyscy udają się na pobliski punkt widokowy, aby podziwiać zbiorowo zachód słońca (kojarzy mi się z zachodem, który przeżyłam na Santorini).

Na zakończenie uroczystego tygodnia, o godzinie 21 kończą się obchody i przy błyskach fajerwerków, uroczysty pochód odprowadza Matkę Boska do Jej groty.

Jeszcze tylko ksiądz wypowiada końcowe błogosławieństwa i już mieszkańcy oraz widzowie udają się na rynek … aby szaleć w rytmach salsy całą noc.

Mój opis jest tylko teoretyczny, na podstawie usłyszanej opowieści. Ale potrafię sobie wyobrazić jakie to przeżycie, na podstawie moich tegorocznych doświadczeń z Semana Santa w Alicante.

Oprócz sierpniowego święta, są tutaj również organizowane inne fiesty: w lutym Św. Macieja, w Wielkim Tygodniu – spalenie Judasza, 15 maja – święto rolników, w czerwcu – nocna procesja Serca Jezusowego, 14 września – Fiesta Chrystusa, w drugą niedzielę października  – Fiesta de la Candelaria.

Jeżeli pobyt na wyspie zawiera któryś z powyższych terminów, warto wtedy wpaść do Artenary.

A o każdej porze roku można odwiedzić niewielkie muzeum  Casa Cueva Museo Santiaga Aranda. Mieści się ono w dawnym casa – cueva, gdzie można zobaczyć regionalne meble, przedmioty i narzędzia.

Aby z kolei zachwycić się widokiem, koniecznie trzeba podejść trochę za kościół, gdzie na szczycie niewielkiej góry znajduje się punkt widokowy Mirador de Cristo, z pomnikiem Chrystusa witającego przybyszów – jak jego pierwowzór  w Rio de Janeiro.

uliczka z kamiennymi domami i rośliny w donicach
Klimat Artenary

Co za  widok! Szeroki i głęboki na kilkaset metrów kanion, za plecami skały i urwiska z boku oszałamiająco zielony sosnowy las (fragment rezerwatu przyrody Tamadaba).

Równie fantastyczny jest widok z Mirador de Unamuno (kilka kroków od wiejskiego placu), na pobliską Calderę i monolity Nublo i Bentayga, zielone doliny i wąwozy.

Razem z nami widok kontempluje rzeźba mężczyzny – który z szacunku dla widoków – zdjął kapelusz!

widok na góry i rzeźba mężczyzny
Mirador

Zielone serce wyspy

Wystarczy skierować się nieco na zachód od Algary, aby znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości.

To dolina Agaete, ( Valle de Agaete) gdzie na urodzajnych glebach rosną papaje, pomarańcze, cytryny, grapefruity, figi. A wokół bujna zieleń, z oszałamiającym zapachem sosny i kwitnących sezonowo: bugenwilli, jaśminu, geranium.

Zagubiona w górach wioska
Zagubiona w górach wioska

Striptiz rośliny

Na wyspie – oprócz sosny – najbardziej rozpowszechnionym drzewem jest  eukaliptus. Sadzony głównie wzdłuż dróg celem ich umocnienia.

Migoczące listki mienią się w słońcu, wokół nich roztacza się oszałamiający zapach wydzielany przez olejki eteryczny, które jednocześnie oczyszczają powietrze oraz odstraszają komary i inne insekty.

I działają antyseptycznie – świetny do inhalacji w przypadku przeziębień czy choroby zatok!

Jakże niezwykłe to drzewo! Rosnąc, kręci się wokół własnej osi, gubiąc przy tym korę. Dzięki temu pozbywa się pasożytów. Ta umiejętność nadała eukaliptusowi dodatkową nazwę: „drzewo striptizowe”.

Krzyż w środku wyspy

Pokonując kolejne setki zakrętów, docieram do geograficznego środka wyspy, który znajduje się 7 km na północny-wschód od miasta Tejeda i jest oznaczony kamiennym krzyżem.

Krzyż, przed którym stoję, pochodzi z połowy XX wieku. Postawiono go w miejscu starego XVII wiecznego, drewnianego krzyża, służącego jako punkt orientacyjny dla okolicznych mieszkańców.

kierunkowskaz Tejeda
Najprawdziwsze centrum wyspy

Obecnie krzyż stanowi (oprócz wskazania środka wyspy), węzeł komunikacyjny dla pieszych wędrujących po wyspie.

Ponieważ szlaki turystyczne zostały niedawno odnowione i są dobrze oznaczone, spokojnie i z przyjemnością można udać się na włóczęgę. Ja, niestety, nie tym razem – za mało czasu po prostu.

butelki z winem
Wino warte grzechu

W restauracji El Refugio ( schronienie) – czas na posiłek: jagnięcina (cordero) i deser migdałowy (bienmesabe).

Obsługa restauracji, gdy dowiedziała się, ze jesteśmy Polakami, prowadzi mnie do ściany, na której wisi zdjęcie Roberta Kubicy, który w 2013 roku biorąc udział w Rajdzie na Gran Canarii, odwiedził El Refugio.

obrazy na ścianie
Kubica na ścianie 🙂

Przy okazji deseru dowiaduję się, iż symbolem Tejedy jest migdałowiec (almendro). Służy do wyroby dwóch, typowych dla regionu, produktów: marcepanu i wspomnianego już bienmesabe.

Pieczone banany, polane bienmesabe – absolutna rozkosz!  Bo jak mogą nie smakować przetworzone na sos: miód, migdały i żółtko połączone kropelką wina?

I znowu żal 0 tym razem, że to nie luty! Albowiem wtedy, w okresie kwitnienia migdałowców, obchodzone jest Święto Kwitnącego Migdałowca (Fiesta del Almendro en Flor).

worek z migdałami
Migdały sprzedawane z wora – jak ziemniaki

Mieszkańcy mówią wtedy, że sobota jest dla turystów, ale niedziela już tylko dla nich!

Dziś co prawa nie ma fiesty, ale lokalne stragany i owszem.

stragany
Stragany – jak wszędzie
sweterek z Bobem Marleyem
Nawet Bob Marley tutaj zawitał

Stoiska z serami, miodami, migdałami – w jakim wyborze! –  i przepysznymi, ale strasznie słodkimi, olbrzymimi bezami z białymi migdałami.

bezy białe
Faktycznie słodkie

Telde 

Włócząc się wąskimi i brukowanymi uliczkami dawnej stolicy wyspy Telde, zachwycam się pięknymi kolonialnymi domami o jasnych kolorach i z dużymi balkonami.

Liczne kościółki i małe place dopełniają uroku miasteczka. Chociaż po drodze minęłam Las Vegas, okolica nie poszła w kierunku hazardu, lecz … uprawy pomidorów. To właśnie tutaj, na uprawnych glebach zasiano pierwsze ziarnko pomidora.

I to był strzał w dziesiątkę. Jako, że klimat do uprawy pomidorów jest tutaj idealny, rozpoczęto rozwój plantacji pomidorów na wyspie. Ostatnio jednak prym w uprawie pomidorów przejęło Maroko.

stragan i napis po hiszpańsku
Na ulicach wystawione stragany z życzeniami świątecznymi

Jego wysokość –  pomidor

krzak pomidora
Pomidorowy krzak jest także ozdobą

Nie tylko pomidorami, ale i uprawą aloesu słyną Wyspy, tym Gran Canaria.

Kosmetyki z wyciągami z aloesu są bardzo popularne na wyspach. O działaniu aloesu, produktach z ich składem i domowej uprawie aloesu pisałam w tekście o Fuerteventurze.

słoiki z dżemami na stole przykrytym świątecznym obrusem
Świąteczna degustacja słodkości

Żegnam się z zakrętami i wracam do hotelu niepłatną autostradą prowadzącą aż do Mogan. Trzeba jednak zachować czujność na liczne ograniczenia prędkości, fotoradary i czyhające w nieoznaczonych samochodach kontrole.

Widoczną w dole obecną stolicę wyspy Las Palmas odwiedzę wkrótce, teraz jedynie mijam lotnisko, z którego można polecieć nie tylko na kontynent, ale i na sąsiednie wyspy i na Wyspy Zielonego Przylądka – liniami Binter Canarias i Canary Fly.

stary samochód na drodze
W drodze

Trasa zwiedzania

Miejsca odwiedzone w opisanej podróży (w kolejności zwiedzania):

Amadores → Puerto de Mogan → Fuente de Los Azulejos → El Pinillo → Artenara → Tejeda → Cruz de Tejeda → Las Vegas → Telde → Amadores

To zaledwie cząstka uroku wyspy. Resztę znajdziesz, gdy klikniesz w inne moje teksty:

⇒ Kraina Wiecznej Wiosny na Gran Canarii

Zimowe reminiscencje z Gran Canarii

Wybierasz się w na Gran Canarię? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂



Booking.com

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!

Poprzedni artykułKraina Wiecznej Wiosny na Gran Canarii
Następny artykułGrudniowe reminiscencje z Gran Canarii
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ewias
ewias
1 rok temu

Dzień dobry !
Potrzebuję porady odnośnie tras
Wybieramy się w sierpniu na Gran Canarie
Wypożyczymy samochód na dwa dni
Jaka trasa byłaby dla nas optymalna
Co damy rade objechać w ciągu jednego dnia?

Dana
1 rok temu
Reply to  ewias

Witaj, trasa, która podaję poniżej, przejechaliśmy w ciągu jednego dnia – praktycznie od rana do wieczora – jeśli ma się ochotę pooglądać i poczuć miejsca, a nie tylko gnać przed siebie. Amadores → Puerto de Mogan → Fuente de Los Azulejos → El Pinillo → Artenara → Tejeda → Cruz de Tejeda → Las Vegas → Telde → Amadores W drugi dzień zaglądnęłabym na plażę i połaziła po wydmach ( chyba, że tam mieszkacie) Dunas Maspalomas, na wulkan – bo piękno przyrody, a w pobliżu bodega z rewelacyjnym jedzeniem – z rodzaju tych, do których chodzą miejscowi i do stolicy… Czytaj więcej »

ewias
ewias
1 rok temu

Dzień dobry!
Wzbieramy się z mem na Gran Canarie w sierpniu
Wypożyczymy samochód na 2 dni
Jaka trasa była by optymalna
Tzn co damy rade zwiedzić w ciągu jednego dnia

Danuta Walter - Urych
Dana - Jawagabunda. Zapraszam Was do bloga z dojrzałym spojrzeniem na świat, w którym będziemy wspólnie smakować życie ( dosłownie i w przenośni) i odkrywać w sobie zainteresowania. To blog dla nas - którzy mimo posiadania wielu lat - nadal z pasją idą przez siebie.