Castelrotto/Kastelruth – Twoja baza wypadowa w Dolomity

0
719
miasteczko w górach w nocy
Urokliwie nocą

Castelrotto/Kastelruth – urocze miasteczko z charakterystyczną wieżą kościelną górującą nad domami. Leżące u stóp owianych legendami gór i w kilku minutowej odległości od największej w Europie „narciarskiej łąki” płaskowyżu Seiser Alm/Alpe di Suisi.

Spis Treści
Zwiń
Rozwiń

Narty w Austrii czy we Włoszech?

Zagmatwaną historia regionu, w którym leży Castelrotto zdradzają dwie nazwy: Alto Adige i niemiecka Südtirol. Podobnie wygląda sytuacja z nazwami miejscowości i wielu innych urzędowych miejsc.

Castelrotto zapamiętałam od razu, gdy tylko kolega opowiadał mi o nowo odkrytym (przez niego, nie w ogóle), absolutnie rewelacyjnym miejscu na zimowe wakacje. Natomiast niemiecka nazwa Kastelruth jakoś mi się nie utrwaliła.

Język niemiecki używany jest tutaj znacznie częściej niż włoski – nawet w sklepie czy restauracji najpierw próbowano rozmawiać ze mną po niemiecku, a dopiero później po włoska. Podobnie ma się sprawa z nazwami miejscowości na tablicach: u góry niemiecka, pod spodem włoska. Co nie dziwi, jeśli zauważymy, że język niemiecki jest językiem ojczystym dla 82%, ladyński dla 14%, a włoski dla 4% mieszkańców okolicznych terenów.

A wszystko to sprawą zagmatwanych losów historii. Krainę tę, należącą przez ponad 500 lat do Austrii, dopiero w 1919 roku przyznano Włochom.

I tak powstał mariaż kultur, o którym zwykło się mówić jako o idealnym połączeniu niemieckiej precyzji z włoską fantazją. Skoligacone kultury wraz z bogactwem natury stworzyły miejsce idealne dla wypoczynku zarówno zimowego jak i letniego.

Język ladyński – pierwotnie język używany przez Ladynów – rdzenną ludność zamieszkującą doliny we włoskich Dolomitach. Liczba osób posługujących się tym językiem wynosi około 30 tysięcy. Obecnie używany język ladyński posiada liczne elementy zaczerpnięte z języków niemieckiego i włoskiego. W południowym Tyrolu (niem. Südtirol, wł. Alto Adige) język ladyński jest oficjalnie uznawany przez lokalne władze i nauczany w szkołach, ponadto w języku tym nadaje audycje Telewizja Ladyńska.

zasypywane śniegiem miasteczko
Zasypywane Castelrotto
napisy w języku landyńskim
Na szczęście istnieje pismo obrazkowe
tablica informacyjna na szkole
Tablica informacyjna na włoskiej szkole

Kiedy i gdzie na narty?

W styczniu czasem śnieg zalega tylko na dośnieżanych trasach. A teraz jest marzec, więc prawie wiosna, a tutaj zima przywitała nas przy zjeździe z autostrady.

Pierwszym sygnałem, że „w górze” coś się dzieje z pogodą, była informacja umieszczona przy drodze, że droga do Val Gardena jest zamknięta. Upss, to na szczęści nieco w bok od mojego kierunku, ale niepokój powstał.

śnieg sypiący na autostradzie
Fotka z drogi
zasypane śniegiem mostek i małe budowle
Wjazd do hotelu

Zima, w miarę wspinania się w kierunku Castelrotto rozwijała swoje skrzydła. Po kilku kilometrach trafiliśmy na stojące w poprzek drogi samochody, które nie poradziły sobie na podjazdach.

Niektórzy próbowali w szalejącej zawiei śnieżnej zakładać łańcuchy, inni w rozpaczy stali na poboczach lub środku drogi. Robiło się coraz bardziej dramatycznie.

Po przejechaniu najdłuższych w życiu 40 km ( odległość od zjazdu z autostrady), dotarliśmy do hotelu   Parc Hotel Tyrol. Górujący nad miasteczkiem, otulony śniegiem, sprawia sympatyczne wrażenie.

hotel Tirol w Casterlotto
Hotel Tyrol

Malunki na domach w Castelrotto

Castelrotto składa się z głównego miasta i 11 przysiółków – każdy z nich posiada oddzielną nazwę i kościół – rozsianych po sporym terytorium. Najniżej położone jest S. Vigilio na 720 n.p.m., a najwyżej przysiółki na Alpe di Siusi około 2000 m n.p.m.

Nazwa Castelrotto swoją nazwę zawdzięcza łacinie – Castellum Ruptum (Rozpadający się zamek) – dał początki dzisiejszej nazwie Castelrotto/Kastelruth, a pierwsze wzmianki o osadzie były już w czasach romańskich. Obecnie miasteczko reprezentuje typowy styl średniowieczny, którego centrum jest w środku rynku.

Tak malownicze (dosłownie – dzięki malunkom na domach), historyczne centrum Castelrotto powstało dzięki faktycznemu wkładowi żyjącego pod koniec XIX wieku, malarza Eduard Burgauner, syna miejscowego piekarza.

Eduard, obdarzony talentem plastycznym, od najmłodszych lat marzył, aby przekształcić miejsce swoich narodzin w dzieło sztuki. Po latach, wracając w rodzinne strony, zrealizował swój zamysł, malując kilka elewacji domów w centrum Castelrotto. 

Zapoczątkowany pomysł przyozdabiania domów kontynuowano, dzięki czemu dzisiaj krążąc po wąskich uliczkach, podziwiam liczne malunki na fasadach. O tematyce ściśle związanej z regionem – historią, legendami i tradycjami.

budynek ozdobiony malunkami
Budynki w Castelrotto ozdabiane malunkami

Magia dźwięku dzwonu

Nieopodal kościoła, w samym centrum miasteczka, góruje wolno stojąca 82 metrowa wieża, zaliczająca się do najwyższych w Południowym Tyrolu. Została zbudowana w latach 1756 – 1758, w miejsce starej, gotyckiej wieży, która została poważnie uszkodzona podczas pożaru w 1753 roku.

Jest prawdziwą dumą mieszkańców miasteczka, także za sprawą kryjącego się w jej wnętrzu dzwonu. Dzwon ten bowiem szczyci się niespotykanym, pięknym dźwiękiem niosącym się hen w dolinę.

Wieżę można zwiedzać –  informacje uzyskamy  w informacji  turystycznym i na plakatach rozwieszanych w mieście. W czasie mojego pobytu była udostępniona do zwiedzania w każdy wtorek o godzinie 17 (na zwiedzanie należy zapisać się dzień wcześniej w Informacji Turystycznej). Za późno wróciłam z nart, więc zwiedzanie zostanie na następny raz.

Ale za to codziennie mogłam ją podziwiać o różnej porze dnia z okna pokoju hotelowego hotelu Tyrol, w którym się zatrzymałam.

wieża kościelna górująca nad miasteczkiem
Górująca nad miasteczkiem wieża kościelna

Co kryje wzgórze nad miastem?

Przechodząc obok fontanny znajdującej się na głównym placu i idąc w górę w stronę lasu, dochodzimy do wzgórza, pod którym stał niegdyś zamek.

Widok na Castelrotto, okoliczne przysiółki i masyw Sciliar zapewnia mu miano miejsca magicznego, zwanego także „Górą Kalwarii”, gdzie w czasie Wielkiego Tygodnia odbywają kościelne procesje. Odwiedziłam to miejsce wieczorem, podziwiając miasto spowite w światłach i … „mój” hotel, położony na wzgórzu po przeciwnej stronie.

Gdzie spać

  • W hotelu Alpen Royal w Casterlotto – rodzinnym, przyjemnym z saunami i basenem. Przy rezerwacji warto zwrócić uwagę na rodzaj pokoju – zarezerwowałam  Room Classic (nie miałam wyboru – tylko taki był dostępny w interesującym mnie terminie), co okazało się pomyłką. Zamieszkałam w dusznej, „małej dziupli”. Niewiele droższe są Comfort i Suite (o 50 euro)  – a prawie dwa razy większe. Rezerwując wcześniej – warto wybrać któryś z tych dwóch.
  • Jakże żałuję, że do śniadanie nie podają chleba Schüttelbrot, w którym zasmakowałam w czasie ubiegłorocznych, narciarskich wakacji. Ale za to można rozpocząć dzień lampką Prosecco, które jest podawane do śniadania.

 Co to jest Prosecco? Białe wino musujące. Bąbelki w Prosecco są naturalne, to znaczy pochodzą z fermentacji samego wina. Ale w odróżnieniu od francuskiego Szampana czy hiszpańskiej Cavy, Prosecco nie przechodzi fermentacji w butelce, tylko w dużych, hermetycznie zamkniętych zbiornikach. Dzięki temu gaz powstający w czasie produkcji nie ulatnia się. Dopiero po zakończeniu procesu produkcji przelewane jest (pod ciśnieniem) do butelek. Jest to technika tańsza i dzięki temu Prosecco kosztuje o połowę mniej od wyżej wspomnianych „kuzynów”. Szczepy do jego produkcji uprawiane są w regionie Wenecja Euganejska (wł. Veneto) w północno – wschodnich Włoszech, na żyznych i zielonych wzgórzach przedgórza Alp.

Zostań jeszcze chwilę w narciarskich klimatach Alpe di Siusi

Zimowy urlop marzeń w Alpe di Siusi – spokojnie i ciekawie.

Alpe di Siusi (Seiser Alm) – największa narciarska łąka Europy

Przejedź pobliską Sella Rondę

 Przeczytaj – to Ci się przyda! Włochy Dolomiti Superski – ośrodki, wyciągi i ceny karnetów (skipassów)


Booking.com


Oceń artykuł
[Głosów: 0 Średnia: 0]

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!