
2018 Daty Podróże Świat Włochy
Cuda natury – miasteczka i plaże włoskiej Kalabrii
Kalabria, gdzie natura stworzyła cudowne krajobrazy, a człowiek dorzucił do tego co nieco, budując urocze miasteczka na wysokich skarpach – skałach tuż nad brzegiem morza.
Kalabria to nie tylko wybrzeże
Wędrując po krainie, odkrywam jedno urocze miejsce za drugim.
Costa degli Dei (Wybrzeże Bogów to nazwa, którą ochrzczono odcinek wybrzeża południowego Morza Tyrreńskiego rozciągający się od Pizzo Calabro do Nicotera), którego surowa linia brzegowa pełna jest skalistych zatoczek i piaszczystych zakątków, nigdy nie jest taka sama.
W głębi lądu zaś dominuje masyw Serre i lasy obfitujące w spore drzewa iglaste, buczyny, potoki, szerokie doliny i zielone płaskowyże.
Na plaży, w pobliżu miejscowości Fortino, znajduje się „Statua Sędziego” – rzeźba, którą postawiono na cześć nurka, który zniknął w morzu.
Umieszczona przez żonę zmarłego statua, stoi na skale i obserwuje morze, które go zdradziło. Ale na pytanie, dlaczego nie ma głowy ( czy tak było od początku?) nie znalazłam odpowiedzi.
Wnętrze Kalabrii to czysty naturalny krajobraz, który jest kultywowany wyłącznie przez lokalnych rolników. Spektakularne, panoramiczne widoki regionu Vibo Valentia rozciągają się od uporządkowanych, a jednocześnie zacienionych gajów oliwnych i pachnących pól uprawnych, aż do gajów pomarańczowych i cytrynowych, oferujących przez cały rok aromatyczne owoce.
Więcej ogólnych wiadomości o tym – chyba najmniej znanym włoskim regionie – przeczytasz w artykule Moje włoskie wakacje.
Ale jedno muszę dodać. Chyba się powtarzam, bo pisałam już o tym, ale Kalabria to miejsce dla osób, które uwielbiają włoskie klimaty, jednak niekoniecznie w tłumie turystów pędzących z jednego miejsca na drugie i restauracjami, w których ciężko o wolne miejsce.
Wystarczy powiedzieć, że Kalabria leży na czubku włoskiego buta, to już każdy będzie wiedział gdzie to jest.
Bo – jak pisałam krótko na facebook-u w czasie mojej podróży – dialog przed tym wyjazdem często tak wyglądał:
„Jadę do Kalabrii” – „och! to świetnie !” – słyszałam, „ale…gdzie to jest dokładnie?”
Tropea
Najbardziej urokliwe miasteczko, położone na 60 metrowym klifie, tuż nad brzegiem morza. Kamienne domy, średniowieczne wąskie uliczki, w których nie brakuje uroczych zakątków, restauracji i barów najprzeróżniejszych.
Co najlepiej tutaj zrobić? Jak w każdym włoskim miasteczku…zapuścić się w wąskie uliczki i tak połazić bez ładu i składu zadzierając głowę do góry i rozglądając się na bacznie na boki…co ja robię z największą przyjemnością.
Legenda mówi, że osiadł tutaj Herkules, wracając z wyprawy do Hiszpanii. Inna z kolei podaje, iż Publiusz Korneliusz – wódz rzymski z okresu II wojny punickiej – znalazł odpoczynek w przyjaznej okolicy po pokonaniu Kartagińczyków.
W rzeczywistości miasto nosi ślady bytności Rzymskiej, Bizantyjskiej, ludów Germańskich i Aragończyków. Czyli niegdyś najeźdźcy, a dzisiaj turyści z całego świata ściągają do miasta.
Z miasta roztaczają się widoki a turkusowe wody Morza Tyrreńskiego i leżący na wzgórzu, ale sporo niżej od miasta Kościół di Santa Maria dell’Isola, otoczony bardzo ładnym ogrodem.
Podobnież wieki temu wzgórze, na którym położony jest kościół było jednym lądem z dzisiejszą Tropea. To morze, drążąc uparcie przesmyki w miękkich skałach oddzieliło od siebie te dwa „kawałki ziemi”. W miejscu gdzie niegdyś było morze, dzisiaj jeżdżą po drodze samochody i parkują w najdziwniejszym parkingu jaki w życiu widziałam – pod wspornikami „podtrzymującymi” sześćdziesięcio metrową skałę.



Plaże w pobliżu Tropea
Capo Vaticano – przylądek położony w odległości około 10 km od Tropea. Zdecydowanie najbardziej zatłoczona jest najbardziej popularna plaża Grotticelle ( nawet teraz przed sezonem), ale spragnieni spokoju o odosobnienia bez problemu znajdą tutaj dla siebie ustronne miejsce. Wynajmując łódkę lub rower wodny ( cena do ustalenia od 10 €) można zaszyć się na jednej z maleńkich plaż – zatoczek jest dostępnych tylko od strony morza.
Capo Vaticano, pomimo że urokliwe, to jednak mocno kojarzy się z włoskimi ośrodkami położonymi w środowej czy północnej części kraju. Wzdłuż całej plaży ciągną się nieprzerwanym strumieniem zabudowania hotelowe i pensjonaty.
W pobliżu samego miasta Tropea także znajduje się kilka plaż. Niektóre tuż przy mieście, inne nieco oddalone, a dotrzeć można do nich zjeżdżając z drogi prowadzącej wzdłuż wybrzeża w kierunku Capo Vaticano w dól w stronę morza.
I tak „odkryłam” uroczą plażę, podzieloną skałą na dwie części: jedna bardziej spokojna, druga – – bardziej zagospodarowana, będąca niemal przedłużeniem hotelu Sunshine beach resort. Hotel, jako jedyny na plaży wart polecenia dla osób, które pragną spokoju o odizolowania – do miasta jest spory kawałek:). Generalnie bajkowe miejsce, według mnie o wiele ładniejsze, niż osławione Capo Vaticano.
Poszłam drogą prowadzącą wąwozem w górę i dotarłam do rewelacyjnie położonego hotelu TUI. Chciałam zobaczyć jak to wygląda z góry, ale zostałam „namierzona” przez ochronę i poinformowana, że na terenie hotelu mogą przebywać tylko goście hotelowi.
Ciekawe, skąd wiedzieli, że nie mieszkam tutaj ( opasek nikt nie nosił)? Ale mniejsza z tym, bo powiedziałam, że chciałam zobaczyć hotel, myśląc o kolejnym przyjeździe w te okolice. Poproszono managera hotelu, która oprowadziła nas po ośrodku. Hotel co prawda nie najnowszy , ale położony w rewelacyjnym miejscu z oszałamiającymi widokami na morze. Hen, po horyzont.
Okolice plaż, nieco wgłąb lądu, to teren z mnóstwem strumieni, otoczonych bujną zielenią zawierającą ponad 300 gatunków roślin.
Teren poprzecinany jest siecią dróg – krętych i i sporym przewyższeniu, ale jakże cudnych do powłóczenia się i zapuszczenia wgłąb krainy.


Parghelia
Urokliwe, małe miasteczko, położone 4 km od Tropea, nie jest polecane w żadnych przewodnikach, ani informacjach turystycznych, ale jest bardzo popularne wśród miejscowych Włochów – tutaj przyjeżdża się na najlepsze sławne lody Granita, o czym przeczytasz więcej w artykule Smaki Kalabrii.

W pobliżu Parghelia znajduje się kilka hoteli, z pięknymi plażami, ale…
No cóż, takie są opisy, zresztą zgodne z prawdą – bo widoczki zaiste cudowne, jednak często nie ma możliwości wejścia do morza. W maju nie przeszkadzało mi to, ale latem nie byłabym zadowolona. Bo właśnie w jednym z takich hoteli mieszkałam – nowoczesnym, wybudowanym kilka lat temu, położonym tuż nad klifem z oszałamiającymi widokami. Hotel wart polecenia, jeśli ktoś nie ma potrzeby korzystania z morza.
Zdarzają się małe, piaszczyste plaże „zagubione” wśród skał. Żeby do nich dotrzeć, trzeba pytać o „spiaggia sabbiosa” lub wypatrywać tabliczek informujących o zejściu do wody.

Pizzo di Calabria z lodami w herbie
Pizzo di Calabria słynne z lodów! W zasadzie wszędzie miasteczko jest reklamowane w ten sam sposób. No, może jeszcze niektórzy wspomną o Napoleonie i grocie. Ale te lody! Nie tylko przepyszne, ale i jaką mocą obdarzone! Przyciągają tysiące ludzi – jestem tutaj w zwykłą niedzielę, mocno przed sezonem turystycznym, ale zaparkować nawet moim maleńką „czerwoną papryczką” Fiat 500, bardzo ciężko.
A na placu, usianym niemal kafejkami prawdziwe tłumy. Dzisiaj głównie Włosi, ale jak dołączą jeszcze do nich tłumy turystów, to nawet tych wafelków do lodów może zacząć brakować:).
Wafelki są niemal kultowe, bo to właśnie dzięki nim rozpoczęła się wielka kariera lodowa miasta. A jak to się stało, przeczytasz w W Kalabrii lody niczym trufle.
Wspomniałam o Napoleonie, którego „ślad” w postaci jego zięcia pozostawiła w Pizzo di Calabria historia.
Schodząc w dół, docieramy do Pizzo di Calabria, małego średniowiecznego miasta położonego nad samym morzem. Jego historyczne centrum to labirynt uliczek biegnących do głównego placu, miejsca spotkań podczas letnich nocy.
Mały kościół Piedigrotta, wykopany w tufie, jest także lokalną atrakcją. Dobrze jest do niego zajrzeć przed zachodem słońca, gdy promienie słoneczne oświetlają wnętrze groty i wydobywają rysy misternie rzeźbionych postaci. Samo powstanie groty owiane jest legendą, związaną z …piratami. Płynący w niezbyt sprzyjających warunkach statek rozbił się u wybrzeży, a fale wyrzuciły na brzeg figurę Matki Boskiej. Uznano, że chciała tutaj „zamieszkać” i umieszczono ją w małej grocie. Z czasem grotę powiększono, a z uzyskanego skalnego surowca ( na który składają się miękkie skały) zaczęto rzeźbić postacie. Wejście do groty kosztuje 4 €.
Jadąc na południe, docieramy do Briatico, starożytnej osady, która zgodnie z tradycją została założona przez Greków z Locri. Miasteczko jest usiane średniowiecznymi znaleziskami i jest z pewnością jednym z najciekawszych stanowisk archeologicznych w prowincji.

Zamek Ruffo Scilla
Już dojazd do miejscowości Scilla spowodował u mnie zawroty głowy. I to dosłownie! Jeszcze nigdy nie czułam się tak koszmarnie, jeżdżąc nieustannie góra – dół. Moje ciśnienie oszalało i popsuło mi nieco przyjemność czerpania piękna z mijanych okolic.
Do Scilla jechałam drogą wijącą się wzdłuż wybrzeża. I już z daleka zobaczyłam piękne miasto z promenadą porośniętą palmami. Po zjechaniu w dół, okazało się, że ani miasto ładne, ani palmy żywe… Złuda widoczna z góry…
Zamek w Scilla – (wymawia się: Szila), jest jednym z fragmentów dawnej linii obronnej, i jak przystoi na obronny „element”, położony jest na sporym wzniesieniu. Kilkukondygnacyjny, oprócz typowego wyposażenia jak armaty, oferuje również spotkanie z historią w muzealnych pomieszczeniach. W tym także z legendą, która przypisuje powstanie nazwy mitycznej nimfie Scylli, która to w tej właśnie okolicy przeistaczała się w potwora.
Przypominają o tym wydarzeniu także malunki na ścianie domu, z którego to miejsca rozpościera się świetny widok na zamek – pierwsze zabudowania miasta, jadąc od strony Tropea.

Widok, który dostaniemy z zamku w nagrodę za wspinaczkę wart jest włożonego trudu. Po lewej miejska plaża, na wprost Sycylia, na prawo majaczy wierzchołek wulkanu Stromboli, na którym byłam dwa dni temu, a po prawej tuż nad wodą stare domy rybaków, niczym w Wenecji z morzem podchodzącym do drzwi.

Wulkan Stromboli jest nadal czynny, nieustannie monitorowany, jednak ludzie, którzy tam mieszkają – lub przybywają na wakacje – żyją w jego cieniu i z jego humorami. W nocy często widać rozświetlone niebo nad delikatnie plującym wulkanem. Lecąc korytarzem powietrznym w jego pobliżu, piloci zwracają uwagę pasażerom i proszą, żeby zerknąć za okno.
Gdzie zamieszkać
Hotele w większych miastach, te na uboczach i na przykład na Capo Vaticano od października do Wielkanocy najczęściej są zamknięte – podobnie jak gospodarstwa agroturystyczne.
Hotel w którym się zatrzymałam został niedawno przed moim przyjazdem otwarty po zimowej przerwie.
Poza sezonem noclegu należy szukać w Tropea. Zobacz także ten niesamowity apartament w Pizzo.
Zostawiłam na następny raz…
Tydzień czasu minął nie wiem kiedy i pomimo ciągotki do zobaczenia innych ciekawostek regionu, zwyczajnie nie zdążyłam dotrzeć do paru polecanych mi miejsc. Jeśli będziecie dysponować większą ilością czasu, to zerknijcie do nich, zwiedzając Kalabrię.
Ja tam jeszcze wrócę, bo to na pewno nie jest moja ostatnia podróż do Kalabrii:)
- Reggio di Calabriae i zobaczyć w Museo Nazionale della Magna Grecia dwie rzeźby z brązu odkryte przypadkiem przez nurka w 1973 roku w prowincji Riace, a liczące sobie ponad 2000 tysiące lat!
- Corso Mazzini, aby przejść się sławnym deptakiem podziwiając rzeźby De Chirico, Sosno, Consagra, Manzù, Dalì, Rotell ( oczywiście repliki tychże).
- Pentedattilo – malowniczo położona w górach wioska, która została opuszczona przez mieszkańców wiele lat temu po serii trzęsień ziemi.
- Roghudi – osada, niemal widmo opuszczona przez mieszkańców w latach siedemdziesiątych XX wieku, z powodu zagrożenia osunięcia się ziemi.
- Diamante i podziwiać murale, które powstały…aby zakryć, to co nie było najładniejsze w mieście. W pierwszej połowie września odbywa się tutaj święto papryczki Peperoncino – więcej o jej ostrości przeczytasz w Smakach Kalabrii.

Sycylia – widoczna z Scilla – zaprasza i kusi
Więcej informacji o włoskiej Kalabrii znajdziesz w artykułach:
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!
Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!






















